Szwarcowi może zdawało się, że szczerze mówi, o ile jednak w słowach jego brała udział obrażona miłość własna, łatwo się każdy domyśli, rzuciwszy okiem na warunki, w jakich żyła dotychczas Helena. Gdyby Szwarc prosił o jej rękę natychmiast, warunki te zmieniłyby się bardzo niewiele, a z pewnością nie na gorsze, bo w takim razie, dzieląc z nią mieszkanie, pozbyłby się Augustynowicza i wszystkich wydatków, jakie ten za sobą pociągał. Z drugiej strony, należy mu przyznać, że słowa danego Gustawowi dotrzymywał z całą sumiennością. U Heleny nic się nie zmieniło; Szwarc tedy brałby ją w takich warunkach, w jakich została od lat dwóch.
Była niezawodnie połowa prawdy w tym, co mówił Helenie o swej ambicji; więcej jeszcze ważyła chęć rzucenia rękawiczki przeciwnikom, ale najważniejszym, podobno, powodem, dla którego nie żenił się z Heleną, był ich stosunek wzajemny; nadto zbliżenia między ludźmi, nie połączonymi węzłami, dającymi więcej prawa do pieszczot i pocałunków. Czara była do połowy wypita. Uprawnienie odbierało raczej urok zakazanego owocu doznanej już słodyczy, niż obiecywało nowe.
Pokazuje się, że Augustynowicz miał trochę racji.
Szwarc może sam przed sobą nie przyznawał, że dlatego nie pragnął zmiany owych stosunków, ponieważ było mu z nimi wygodnie.

WQGVZYM WQZJXVM WQJBYJM WJQYVPM WQPVQXM   Reklama | Jzyk aciski | Jerk | Pyta Warstwowa | Ksigarnia Internetowa