E tu spietato, da un'altra amato
Dici e delirio, e non e amore
Pianger mi vedi, ne a me tu credi
Or tu sei! tu sei barbaro che non hai cuor etc.

-A, hrabianka śpiewa! - mruknął Szwarc.
Nazajutrz rano zupełnie znów nie wiedział, dlaczego przy ubieraniu się, trąc zawzięcie mydłem ręce, jakby dla dodania sobie energii, śpiewał wielce patetycznie:

Or tu sei! tu sei barbaro!

Ale wkrótce przestał o tym myśleć, zamiast hrabianki przyszła mu na myśl wdowa. "Ta kobieta albo już mnie kocha, albo kochałaby bardzo wkrótce" - pomyślał sobie. Żal mu się zrobiło owych chwil, w których patrzał jej w oczy... "Co za szczególna kobieta!" - dumał. "Jakże ją też musiał kochać ten Potkański... ha! a Gustaw." Szwarc zmarszczył się. "Gustaw, czy ja tam będę, czy nie, zagryzie się, zatruje - zgubi go ta miłość... hm! każdy odpowiada za siebie. Ale ciekawym, co też ona mówi, że mnie nie ma?"
Odtąd często przychodziła mu na myśl ta chwila, w której ona tak bardzo blada, z wyciągniętymi rękoma, wołała na niego: "Znalazłam cię, mój Kazimierzu!"
Gdyby tylko chciał, mógłby ją odszukać, kochać i być przez nią kochanym.
Ten plan prawdopodobnej miłości spać mu nie dawał. Jak każdy młody człowiek czuł potrzebę kochania; serce uderzało mu gwałtownie, jakby chciało pęknąć rozsadzone własną siłą. A dotychczas prócz wdowy nie znał żadnej kobiety. Przemykały mu przed oczyma czarne trzewiczki i białe pończoszki hrabianki, ale lekkie to marzenie obsuwało się w nicość. Tymczasem wspominał, jak pewnego razu w czasie rozmowy trzymał dłoń wdowy, pamiętał, jak miał ochotę pocałować tę rękę, ale pamiętał także, jak złowrogo świeciły naówczas oczy Gustawa. Ogarniała go zazdrość. Czasem ledwo dostrzeżona chmurka żalu zawczesnego przyrzeczenia przemykała mu się w duszy i skrywała gdzieś w najciemniejszych jej pieczarach. Wtedy powtarzał sobie wielce tragicznym tonem: "Przyrzekłem, nie pójdę!"

WQKGYGM WQQBYGM WQXJBBM WQBVQBM WJJBJZM   Katalogowanie Stron | Biaowiea Puszcza Biaowieska | Bokserki | Plastry Antykoncepcyjne | Kredyt