Niespokojna tedy, rozdrażniona i stroskana, ciągniona przez Pełskiego w krainy świetnych marzeń o wspaniałej przyszłości, o bogactwie, komforcie, sługach i cuglach; z drugiej biegła myślą do ubogiego pokoiku Szwarca, pytając pełna trwogi: czemu go nie ma.
A jego nie było. Pełski coraz wyraźniej występował jako konkurent. Lula, posądzająca o Szwarca o obojętność, rozdrażniona i upokorzona przezeń, gotowa była bodaj przez zemstę oddać rękę Pełskiemu. Zresztą, tradycja ciągnęła ją w jego stronę; kto miał zwyciężyć - łatwo było przewidzieć.
Pełski, o ile mógł, starał się rozpraszać chmurki na czole Luli i częstokroć udawało mu się to nawet. Lula miewała od czasu do czasu dziwne napady wesołości. Śmiała się wówczas i sypała tysiącami mniej więcej dowcipnych słówek, a lubo w tej wesołości była pewna gorączka, było zaiste i niemało kokieterii. Oczy jej płonęły w takich razach, od skroni szła atmosfera gorąca, usta igrały wabnym uśmiechem. Słowa kaleczyły i głaskały, ciągnęły i odpychały na przemian. Pełski zwykle, a po kilku niefortunnych próbach z Augustynowiczem, Pełski jedynie padał ofiarą takich wybryków. Tracił wówczas głowę, a z roli kuzyna-opiekuna przechodził na kuzyna-niewolnika.

WJQGPKM WJJVXZM WJJPVYM WQPXGBM WJQQJYM   Paznokcie | Tekst Piosenki | Jzyk Hiszpaski | Poker | Wakacje Na Nartach