Część VI

Pożegnanie

Zimowy ranek - wichrzy się i śnieży;
Wallenrod leci śród wichrów i śniegów,
Zaledwie stanął u jeziora brzegów,
Woła i mieczem bije w ściany wieży.
Aldono - woła - żyjemy, Aldono!
Twój miły wraca, wypełnione śluby,
Oni zginęli, wszystko wypełniono.

PUSTELNICA

Alf? to głos jego? Mój Alfie, mój luby,
Jakże? już pokój? ty powracasz zdrowo?
10 Już nie pojedziesz? -

KONRAD

O! na miłość Boga,
O nic nie pytaj; słuchaj, moja droga,
Słuchaj i pilnie zważaj każde słowo.
Oni zginęli, - widzisz te pożary?
Widzisz? - to Litwa w kraju Niemców broi;
Przez lat sto Zakon ran swych nie wygoi.
Trafiłem w serce stugłowej poczwary;
Strawione skarby, źródła ich potęgi,
Zgorzały miasta, morze krwi wyciekło;
Jam to uczynił, dopełnił przysięgi,
20 Straszniejszej zemsty nie wymyśli piekło.
Ja więcej nie chcę, wszak jestem człowiekiem!
Zdrady miÄ™ nudzÄ…, niezdolny do bitwy,
Już dosyć zemsty, - i Niemcy są ludzie.
Bóg mię oświecił, ja powracam z Litwy,
Ja owe miejsca, twój zamek widziałem.
Kowieński. zamek - już tytko ruiny;
Odwracam oczy, przelatuję czwałem,
30 BiegÄ™ do owej, do naszej doliny.
Wszystko jak dawniej! też laski, te kwiaty;
Wszystko, jak było owego wieczora,
Gdyśmy dolinę żegnali przed laty.
Ach! mnie się zdało, że to było wczora!

WQVQKPM WQQGVYM WQXKGVM WQBXBVM WJZZKPM   Lomo, Supersampler | Porównywarka Ofert | Gie³da Papierów Warto¶ciowych | Betsson | Zarz±dzanie Lud¼mi