- Milcz! - zawołał. - Wolałbym zdradę najwierniejszych sług aniżeli podobną niemoc kraju!... Egipt musiałby Asyrii oddać Azję... Ależ w rok później sam wpadłby pod jej jarzmo, bo podpisując hańbę przyznałby się do bezsilności...
Chodził wzburzony, a Hiram patrzył na niego z litością czy współczuciem.
Nagle Ramzes zatrzymał się przed Fenicjaninem i rzekł:
- To fałsz!... Jakiś zręczny hultaj oszukał cię, Hiramie, pozorami prawdy i ty mu uwierzyłeś. Gdyby istniał taki traktat, układano by go w największej tajemnicy. A w takim razie jeden z czterech kapłanów, których wymieniłeś, byłby zdrajcą nie tylko króla, lecz nawet swoich współspiskowców...
- Mógł przecie być ktoś piąty, który ich podsłuchiwał - wtrącił Hiram.
- I tobie sprzedał tajemnicę?...
Hiram uśmiechnął się.
- Dziwno mi - rzekł - że książę jeszcze nie poznałeś potęgi złota.
- Ależ zastanów się, wasza dostojność, że nasi kapłani mają więcej złota aniżeli ty, choć jesteś bogacz nad bogacze!...
- Ja jednak nie gniewam się, gdy mi przybędzie choćby drachma. Dlaczego inni mieliby odrzucać talenty?...
- Bo oni są sługami bogów - mówił rozgorączkowany książę - bo oni lękaliby się ich kary...
Fenicjanin uśmiechnął się.
- Widziałem - odparł - wiele świątyń różnych narodów, a w świątyniach duże i małe posągi: drewniane, kamienne, nawet złote. Ale bogów nie spotykałem nigdy...
- Bluźnierco!... - zawołał Ramzes. - Jam widział bóstwo, czułem na sobie jego rękę i słyszałem głos...
- Gdzie to było?

WQBVPYM WQPVGYM WQPPVBM WJJKGYM WJZJKGM