Książę stanął zdumiony.
- Jak to - rzekł - więc ojciec mój jest ciężko chory, kapłani modlą się za niego, a mnie nic o tym nie mówią?...
- Słychać, że choroba jego świątobliwości może przeciągnąć się z rok.
Ramzes machnął ręką.
- Ech!... słuchasz bajek i mnie niepokoisz. Powiedz mi lepiej o Fenicjanach, bo to ciekawsze.
- Słyszałem - ciągnął Tutmozis - tylko to, co i wszyscy, że wasza dostojność, przekonawszy się w świątyni o szkodliwości Fenicjan, zobowiązałeś się wypędzić ich.
- W świątyni?... - powtórzył następca. - A któż może wiedzieć, o czym ja przekonałem się i co postanowiłem w świątyni?...
Tutmozis wzruszył ramionami i milczał.
- Czyliżby zdrada i tam?... - szepnął książę. - W każdym razie zawołasz do mnie Dagona - rzekł głośno. Muszę poznać źródło tych kłamstw i, przez bogi, położyć im koniec!...
- Dobrze uczynisz, panie - odparł Tutmozis - gdyż cały Egipt jest zaniepokojony. Już dziś nie ma u kogo pożyczać pieniędzy, a gdyby te pogłoski trwały dłużej, ustałby handel. Dziś już nasza arystokracja wpadła w biedę, z której nie widać wyjścia, a i twój dwór, panie, odczuwa niedostatek. Za miesiąc może to samo zdarzyć się w pałacu jego świątobliwości...
- Milcz - przerwał książę - i natychmiast zawołaj mi Dagona.
Tutmozis wybiegł, ale bankier zjawił się u namiestnika dopiero wieczorem. Miał na sobie białą płachtę w czarne pasy.
- Poszaleliście?... - zawołał następca na ten widok.
- Zaraz ja cię tu rozchmurzę... Potrzebuję natychmiast stu talentów. Idź i nie pokazuj mi się, dopóki tego nie załatwisz. Ale bankier zasłonił swoje oblicze i zapłakał.
- Co to znaczy? - spytał niecierpliwie książę.

WJVJKQM WJGXGGM WJVKKYM WJXPKGM WJXYGXM   Karma Dla Psa | Od¿ywki I Suplementy | Domy Drewniane | Domeny | Opisy Na Gg