Nastała chwila milczenia. Wasyl szukał widocznie hubki i krzesiwa, drugi zaś mołojec począł wołać z cicha:
- Pane szlachcic, odezwij siÄ™!
- Całuj psa w ucho! - mruknął Zagłoba.
Wtem żelazo poczęło szczękać o krzemień, sypnął się rój iskier i rozświecił ciemne wnętrze chlewa i głowy mołojców przybrane w kapuzy, po czym zapadła ciemność jeszcze głębsza.
- Nie ma! nie ma! - wołałý gorączkowe głosy.
Wówczas jeden z mołojców poskoczył ku drzwiom.
- Bat'ku Hołody! bat'ku Hołody!
- Co takiego? - pytał sotnik ukazując się we drzwiach.
- Nie ma Lacha!
- Jak to nie ma?
- W ziemię zapadł! Nie ma nigdzie. O, Hospody pomyłuj! my ogień krzesali - nie ma!
- Nie może być. Oj, byłoby wam od atamana! Uciekł czy co? pospaliście się?
- Nie, bat'ku, my nie spali. Z chlewa on nie wyszedł naszą stroną.
- Cicho ! nie budzić atamana!... Jeśli nie wyszedł, to musi gdzieś być. A wy wszędzie szukali?
- Wszędzie.

WQYBZGM WQKQZGM WQQJGZM WJJYVKM WQBPKGM   Puzzle Online | Oferty Online Finanse Rozrywka | Projektowanie Stron Wroc³aw | Mieszkania | Studia Podyplomowe