Nareszcie powóz rusza; serce zaczyna mi bić żywiej - za kwadrans zobaczę wymarzoną Helę...
Nie ujechaliśmy jeszcze stu kroków, gdy spostrzegłem z daleka idącego naprzeciw Ostrzyńskiego.
Ten musi się wszędy znaleźć!
Ujrzawszy nas staje, kłania się Ewusi, potem zaczyna przypatrywać się bystro nam obojgu, a w szczególności mnie. Nie przypuszczam, żeby mnie poznał, jednak minąwszy go oglądam się i widzę, że ciągle stoi i odprowadza nas wzrokiem. Dopiero na zakręcie tracimy go z oczu. Powóz posuwa się dość szybko; pomimo tego wydaje mi się, że podróż trwa wieki. Na koniec w alejach Belwederskich stajemy...
Jesteśmy przed domem Heli.
Lecę ku drzwiom, jakby się paliło.
Ewa biegnie za mną wołając:
-Co za nieznośny dziad!
Służący o postawie bardzo paradnej otwiera nam drzwi, a zarazem otwiera szeroko i oczy na mój widok; Ewa uspokaja jego zdziwienie mówiąc, że dziadek z nią przyjechał i wchodzimy na górę.
Panna służąca pojawia się na chwilę, oświadcza, że pani się ubiera w przyległym pokoju - i znika.
-Dzień dobry, Helu! - woła Ewa.
-Dzień dobry, Ewuś! - odpowiada cudowny, świeży głos. -Zaraz, zaraz! Za chwilę będę gotowa.
-Helu! Ani wiesz, co cię czeka i kogo tu zobaczysz... Przywiozłam dida, najprawdziwszego "dida-lirnika", jaki kiedykolwiek chodził po stepach ukraińskich.

WQGVZVM WQYGQYM WQYGPKM WQVJVVM WQGQKZM   Dewalt | Sandacz | Wyszukiwarka Mp3 | Tumaczenia techniczne | Counter Strike Forum