VII Bakczysaraj w nocy




Rozchodzą się z dżamidów pobożni mieszkańce,

Odgłos izanu w cichym gubi się wieczorze,

Zawstydziło się licem rubinowym zorze,

Srebrny król nocy dąży spocząć przy kochance.



Błyszczą w haremie niebios wieczne gwiazd kagańce,

¦ród nich po safirowym żegluje przestworze

Jeden obłok, jak senny łabędź na jeziorze,

Pierś ma białą, a złotem malowane krańce.



Tu cień pada z menaru i wierzchu cyprysa,

Dalej czernią się kołem olbrzymy granitu,

Jak szatany siedzące w dywanie Eblisa



Pod namiotem ciemności; niekiedy z ich szczytu

Budzi się błyskawica i pędem farysa

Przelatuje milczące pustynie błękitu.









WQXGPBM WQBQZGM WQKJGZM WJVGZGM WJZBJBM   Wycieczki | drzwi automatyczne | Gry Logiczne | Schody | Basen